piątek, 25 stycznia 2013

Rozdział 6

Byłam pod wielkim wrażeniem. Przepuścił mnie w drzwiach i otworzył je w aucie.
- No to gdzie jedziemy skarbie?- zapytałam wymuszając zalotny uśmiech.
- Skarbie to takie słodkie.- zaśmiał się, zaraz mu wywalę.
- Nie oto pytałam.
- Do restauracji. Tam jest dużo paparazzi.
- A czyli muszę cię dotykać. Blee.- zakrzywiłam się.
- I tak wiem, że podoba ci się ta cała zabawa.
- Ta, a zwłaszcza to, że nie umiesz całować.
- Ja?!
- Nie matka Boska. Tak ty geniuszu.
- Jasnee.
- Nie umiesz całować. Za bardzo się nakręcasz.
- Co?
- Wpychasz ten swój jęzor jak nie wiem.
- A ty umiesz lepiej?
- Oczywiście, że tak.
- Nie wierzę ci.
- Udowodnić?
KURWA CO JA POWIEDZIAŁAM?!
- Dajesz pani profesor.
Zatrzymał się na poboczu. Wplotłam swoje ręce w jego czuprynkę i zaczęłam delikatnie całować. Znowu się nakręcił. Dostał po twarzy.
- Za co to?
- Nakręciłeś się. Spokojnie. Jeszcze raz.
Teraz to mi nie przeszkadzał.
- Wow.
- No wiem.
- Skromna jesteś Cher.
- Żebyś wiedział.

Cóż. Cały czas trzymaliśmy się za ręce i całowaliśmy. Chyba sempom się podoba.

3 komentarze:

  1. mam nadzieję że bd inne blogi

    OdpowiedzUsuń
  2. awww oni do siebie pasują!;) haha to taka słodka para , która lubi się kłócić <3 Czekam na kolejny <3

    OdpowiedzUsuń